Smolarnie i dziegciarnie


 Smolarnia w Puszczy Białowieskiej (pocz. XX w.)

Eksploatacja Puszczy Białowieskiej rozpoczęła się za czasów Zygmunta Augusta (panował w latach 1548-1572). Na podstawie ustawy ekonomicznej z 1557 roku, Piotr Falczewski doprowadził do pobudowania w Puszczy czterech hut żelaznych (rudni), fabryki potażu oraz szeregu smolarni i dziegciarni. Wypalaniem potażu, pędzeniem smoły i kurzeniem węgla zajmowali się sprowadzeni z Moraw i Żmudzi tzw. budnicy.

  Najstarszą wzmiankę o smolarniach w Puszczy znajdujemy dopiero pod rokiem 1696. Ośmiu „smolników” płaciło wówczas dzierżawy po 13 zł od pieca. Ponieważ produkcja ta dawała skarbowi, przy dużych stratach w drzewostanie, znikome zyski, rozważano projekt wyeksmitowania pieców smolarskich na skraj Puszczy. Jednak do jego realizacji nie doszło.

  W roku 1796 w Puszczy liczono aż 82 smolarni i dziegciarni. Otton Hedemann oblicza (Echa Leśne Nr 40/1935), że „przy taksie od pieca smolarskiego w tym czasie 144 zł, od dziegciarskiego zaś 100, przy tej liczbie pieców dochód musiał wynosić około 10 tys. zł”. Dalej zauważa: „Tymczasem ze znanych nam „raportów pieniężnych” z lat 1795 i 1798 widzimy, że dochód z tych pozycji wynosił zaledwie 1498 i 1620 zł. Dowodzi to, że większość pieców była nieczynna”.

  W roku 1805 leśniczy (forstmeister) Bürger złożył meldunek do departamentu leśnego na przełożonego, oberforstmeistra grodzieńskiego von Mollera, o cały szereg nadużyć. Informował między innymi, że von Moller wydzierżawił bez przetargu Żydowi Szereszewskiemu 10 pieców smolarsko-dziegciarskich. Na mocy tego kontraktu zezwolono na odzieranie kory brzozowej z żywych drzew. Były to bardzo duże ilości. Bürger twierdził, że obumarłe brzozy zalegają w Puszcza na przestrzeni ponad 150 wiorst. Obliczał, że na ich usunięcie będzie potrzeba 30 lat. Moller był obwiniany również o udzielanie (za drobne datki) zezwoleń smolarzom na eksploatację pieców według starej, unieważnionej taryfy, wynoszącej 100 zł czyli 15 rubli. Nowa taryfa opiewała na 22,5 pieca dziegciarskiego i 30 rubli od pieca smolarskiego. Przepisowa wydajność jednego pieca nie mogła kontraktowo przekraczać 48 tzw. hołowników, czyli 720 garnców. Departament leśny postanowił zbadać sprawę. Wynik był taki, że zarówno Bürger, jak i von Moller zostali wydaleni z pracy. Stanowisko po Bürgerze objął Szenfogl.

  Smolarnie w Puszczy przetrwały dość długo. Jeszcze w latach 30-tych ubiegłego wieku pracowała m.in. smolarnia w Czerlonce, którą chętnie pokazywano turystom. Smolarnia była także w Białowieży.

  Smołę w sposób naturalny produkowano w tzw. majdanach (dlatego na terenie Puszczy spotyka się uroczyska o nazwie Majdan – m.in. w oddziałach 124, 529, 632, a także na obrzeżu Hajnówki i w Białowieży). Leon Pączewski w książce „Lasy, przemysł i handel drzewny w Polsce” (Warszawa 1924) objaśnia, jak wyglądał i działał majdan: „Były to doły, różnej wielkości, zależnie od rozmiarów produkcji, wyżłobione w sposób lejkowaty, z usypanym dokoła wałem. Na dnie tego lejka był otwór i rura, skierowana do podziemia, stanowiącego rodzaj lochu, a noszącego nazwę w języku białoruskim „przyhrebica”. Tam umieszczano kadź, do której ściekała smoła podczas suchej destylacji. Ta ostatnia prowadzona była w sposób następujący: w „majdanie” układano smolne łuczywo z pni sosnowych w stos ścisły, wysoki, stożkowaty, obłożony szczelnie darnią, po bokach zaś robiono piece, które rozgrzewały tę całą masę, stopniowo się palącą. Ta operacja, zwana po białorusku „honka”, trwała przez parę tygodni. Gdy już wszystka smoła wyciekła do kadzi i pozostawał tylko węgiel, zdejmowano pokrycie, węgiel sprzedawano do kuźni, a smołę zlewano w beczki”. (oprac. Piotr Bajko)

Galeria

Copyright © 2024 - Encyklopedia Puszczy Białowieskiej,
Agnieszka Aleksiejczuk, Tomasz Niechoda